Polityka Cookies


ABY PAMIĘĆ POZOSTAŁA

Zapis wydarzeń września 1939 roku w Wyszanowie

 

Przygotowanie do wojny
Wieczorem 31 sierpnia na obszarze pow. kępińskiego skoncentrowano pododdziały wydzielone z 10 DP armii „Łódź” tworząc Oddział Wydzielony nr 1 dowodzony przez płk Jana Zientarskiego. Sztab OW1 znajdował się w Ostrzeszowie. Do oddziału wydzielonego  nr 1 włączono:
- Batalion Obrony Narodowej „Kępno”,
- Batalion Obrony Narodowej „Ostrzeszów”,
- 28 pułk piechoty,
- 91 kompania czołgów lekkich,
- 1 i 2 bateria z 10 pułku artylerii lekkiej,
- 5 i 6 szwadron 1 pułku kawalerii KOP
OW1 w łącznej sile ok 2500 żołnierzy czynnej służby, rezerwistów i strażników granicznych miało przeciwstawić się sile czterech niemieckich dywizji piechoty VIII armii liczących 70 tysięcy żołnierzy i zmotoryzowany pułk SS w liczbie 3600 żołnierzy.  Na ziemi kępińskiej i wieruszowskiej nie budowano żadnych umocnień i fortyfikacji. Plany armii „Łódź” przewidywały na tym terenie prowadzenie jedynie działań opóźniających marsz wojsk niemieckich. Linia oporu miała znajdować się na Warcie i Widawie.


„A więc wojna!”
-Zdanie to, 1 września 1939 roku powtarzano wielokrotnie w komunikatach radiowych, powtarzano je często i drukowano niemal że na każdej, pierwszej stronie wszystkich ówczesnych gazet codziennych. Nikt jednak wtedy jeszcze nie przypuszczał, że zapowiadana już od dawna wojna, będzie wojną najokrutniejszą i najbardziej brutalną w swej formie. Udowodniły to już pierwsze godziny wrześniowego poranka… Z rozkazu naczelnego dowództwa niemieckich sił zbrojnych, o godz. 4.45 dnia 1 września, rozpoczęto operacje o kryptonimie „Fall Weiss”.  Na terytorium Polski wkroczyły niemieckie oddziały wojskowe. Niemiecki plan zakładał pokonanie Polski przy zastosowaniu tzw. „Blitzkriegu” czyli „wojny błyskawicznej”, polegającej na jednoczesnym ataku lotnictwa, sił lądowych i marynarki wojennej.  Za moment wybuchu II wojny światowej, przyjmuje się godz. 4.45 i ostrzelanie polskiej placówki wartowniczej na Westerplatte, przez niemiecki pancernik Schleswig-Holstein. Dziś jednak wiemy już że, początkiem agresji niemieckiej na Polskę było zbombardowanie Wielunia przez eskadrę Luftwaffe o godz. 4.40. W nalotach na miasto  1 września zginęło ok 1200 mieszkańców miasta. Wieluń został niemal w całości zniszczony. Od pierwszych chwil II wojny światowej, największych cierpień doznawała ludność cywilna. Wojna stała się faktem. Niemieckie jednostki wojskowe bez przeszkód posuwały się na przód, wdzierając się w głąb terytorium naszego kraju. Wehrmacht szlaki swego przemarszu znaczył dziesiątkami spalonych i zbombardowanych miast i wsi oraz setkami grobów niewinnych cywili.


Piątek, 1 września 1939 r. w Wyszanowie
Okrutna wojna nie oszczędziła także Wyszanowa i jego mieszkańców. Geograficzne położenie miejscowości spowodowało iż Wehrmacht dotarł tu bardzo szybko. W 1939 roku, Wyszanów znajdujący się w powiecie kępińskim, leżał niespełna 30 km od granicy polsko-niemieckiej. W wyniku tak małej odległości Wyszanowa od granicy i i niedostatecznej siły polskich jednostek wojskowych skoncentrowanych na tym obszarze, pierwsze jednostki niemieckie dotarły do wsi już w godzinach południowych, 1 września.                                 
W regionie wieruszowskim rozlokowana została niemiecka VIII Armia generała Johannesa von Blaskowitza, wchodząca w skład Grupy Armii „Południe” nad którą dowództwo objął gen. Gerd von Rundstedt. W składzie VIII Armii znalazł się XIII korpus piechoty, w nim też znajdowała się 10 dywizja piechoty. Zwracam szczególną uwagę na 10 dywizję niemiecką, gdyż to właśnie ten oddział rozlokowany był bezpośrednio w naszym regionie i jest współodpowiedzialny za zbrodnie na ludności cywilnej Wyszanowa i pobliskich miejscowości. Niemiecka 10 DP którą dowodził gen. por. Konrad von Cochenhausen , 1 września działała na pasie od Sycowa w kierunku Kępna, Wieruszowa, Mikorzyna i Wyszanowa. W południowej części dzisiejszego powiatu wieruszowskiego działania prowadziła 17 DP. Jest bardzo istotna rzecz o której należy powiedzieć; w ramach wspomnianej już 17 dywizji, działał także pułk SS- Leibstandarte „Adolf Hitler” pod dowództwem SS Obergruppenfuhrera Josefa Dietricha. Pułk SS jest odpowiedzialny za dokonywanie egzekucji na cywilach i jeńcach polskich w naszym regionie a także o zbrodnie w Wyszanowie.
Już od pierwszych godzin agresji Rzeszy Niemieckiej na Polskę, ludność cywilna ziemi Wieruszowskiej narażona była na zbrodnicze działanie Wehrmachtu i jednostek SS. Przy okazji publikacji dotyczących zbrodni hitlerowców, często przytacza się siódmy punkt kodeksu żołnierza niemieckiego, by pokazać jego cyniczne brzmienie i perfidię zbrodniczej działalności wojska. Warto przytoczyć również i tu jego fragment:
„Ludność cywilna jest nietykalna. Nie wolno żołnierzom rabować ani niszczyć samowolnie jej mienia.(…)”
Powyższe słowa kodeksu niemieckiego żołnierza, stoją w wyraźnej opozycji do faktycznego traktowania cywili i ich mienia prywatnego. Wyszanów, Torzeniec, Wieruszów, Bolesławiec i Podzamcze to jedne z pośród wielu miejscowości które za to że znalazły się na szlaku marszu wojsk nieprzyjaciela, zostały spacyfikowane a ludność cywilna ponosiła cierpienia i śmierć.
Strasznym i tragicznym tego przykładem jest Wyszanów i jego mieszkańcy. W piątek, 1 września od od wczesnych godzin rannych do południa przez Wyszanów przechodziły wycofujące się za Prosnę  polskie oddziały stacjonujące w rejonie kępińskim; m.in. 6 szwadron 1 pułku kawalerii KOP oraz batalion Obrony Narodowej „Kępno”, który po opuszczeniu miasta o godzinie 11.00 skierował się do Wyszanowa, gdyż drogi w kierunku Mikorzyna i Podzamcza zostały już opanowane przez niemiecką 10 DP. Batalion, wyrywając się z okrążenia, marszem ubezpieczonym przez Kierzno i Lubczynę wycofał się do Wyszanowa. Wyszanów z uwagi na swoje położenie nad rzeką Prosną i most na rzece stał się jednym z głównych kierunków natarcia niemieckiego w regionie. Mosty, drogowy i kolejowy na Prośnie w Wieruszowie, przed południem 1 września zostały wysadzone przez polskich saperów co miało spowolnić tempo niemieckiego marszu. Jako że most wyszanowski nie został przewidziany do wysadzenia stał on się dla Niemców jedyną na pasie od Bolesławca do Grabowa nad Prosną drogą do pokonania rzeki. Wyszanów od zachodu osłaniany był przez II i III batalion 28 pp 10 DP Armii „Łódź”oraz przez kompanię ON „Doruchów”. W Kochłowach leżących kilkanaście kilometrów na zachód od Wyszanowa doszło do krwawych walk z pododdziałami rozpoznawczymi niemieckiej 10 DP która za wszelką cenę próbowała dotrzeć do mostu w Wyszanowie i zająć go, by w ten sposób uniemożliwić wycofanie się dwóch szwadronów 1 pułku kawalerii KOP z rejonu Opatowa i Batalionu Obrony Narodowej „Kępno”. W walce poległo 9 polskich żołnierzy. Podobne walki trwały na przedpolu Mikorzyna w których zginęło czterech polskich żołnierzy. Między godziną 12.00 a 13.30 pomiędzy polskimi wycofującymi się grupami i niemieckimi formacjami dochodziło do regularnych potyczek co spowodowało kilkukrotne wycofywanie się Niemców z wioski. Brak jest danych na temat strat po obu stronach wynikłych w tych strzelaninach. Grupy polskich żołnierzy wycofujących się w kierunku Wyszanowa z okolic Kępna i Opatowa zatrzymały się w folwarku w pobliskiej Lubczynie. W ślad za nimi podążał niemiecki oddział zwiadowczy, najprawdopodobniej 17 DP lub pułku SS. Znów doszło do potyczki. Polegli polscy żołnierze. Niestety niezwykle trudno jest ustalić ilu ich zginęło i jak się nazywali. Można przypuszczać że mowa jest o szwadronie kawalerii KOP. W tym czasie na okolicznych polach zginęli również, strzelec Marian Sikora 18 lat, strz. Edmund Świerczyński 20 lat oraz strz. Jan Franciszek Gąska 21 lat. Byli oni żołnierzami 28 pułku strzelców kaniowskich 10 DP Armii „ŁÓDŹ”, wszyscy trzej pochodzili z Kępna. Choć i w tym wypadku nie można dokładnie określić daty śmierci żołnierzy gdyż często za dzień w którym polegli podaje się dzień 02.09.1939 r.
Wiadomo natomiast że ok godziny 13.00 gdy niemiecki oddział rozpoznawczy 10 DP zajął drewniany most na rzece i obsadził go gniazdami karabinów maszynowych, doszło do natarcia kępińskiej kompani ON, która z działka przeciwpancernego ostrzelała niemieckie pozycje, w wyniku czego zginęli niemieccy żołnierze oraz zniszczony samochód opancerzony wroga i gniazdo ckm. Po tym zdarzeniu wyparto Niemców z Wyszanowa a kępiński batalion Obrony Narodowej przeprawił się nienaruszonym mostem na prawy brzeg rzeki. W ten sposób udało się uniknąć okrążenia lub odcięcia od innych polskich jednostek. Na tym zdarzeniu kończy się aktywność polskich oddziałów, które po przeprawieniu się na prawą stronę Prosny udały się w kierunku Węglewic gdzie miały się połączyć z innymi oddziałami polskimi.
Ok godziny 14.00 Wyszanów zaczął być zajmowany przez Wehrmacht, żołnierzy z 10 Dywizji Piechoty.  Żołnierze zaczęli wypędzać ludzi z domów, a później jak wspominają świadkowie tych wydarzeń, zaczęto wszystkich gromadzić w budynku wyszanowskiej piekarni na przeciwko kościoła. W czasie wypędzania, hitlerowcy zastrzelili nieznanego z imienia i nazwiska mężczyznę. Z pośród zebranych osób wybrano grupę ok 30 osób. Aresztowanych Niemcy przetrzymywali całą noc, do sobotniego poranka, 2 września. Jak wspominają świadkowie, w grupie zatrzymanych było jeszcze kilku polskich żołnierzy w mundurach wziętych wcześniej do niewoli. Mogli oni być żołnierzami 28 pułku strzelców kaniowskich lub żołnierzami batalionów Obrony Narodowej, bo tylko te jednostki działały w bezpośredniej okolicy Wyszanowa w dniu 1 września. Pozostałej części wyszanowian, Niemcy pozwolili wrócić do domów z nakazem zachowania spokoju. Zatrzymani mieszkańcy Wyszanowa i umundurowani jeńcy wojska polskiego, mieli następnego dnia zostać wywiezieni na przymusowe roboty do Niemiec. Zadziwiające jest to że, już w pierwszych godzinach wojny, Niemcy potrafią organizować pierwsze wywózki do niemieckich obozów pracy.
Tak dobiegał koniec pierwszego dnia wojny w Wyszanowie. W tym dniu śmierć poniosła jedna osoba cywilna, ale ten dzień stanowił jedynie wstęp do straszliwej zbrodni jaka wydarzyła się 2 września. Zanim jednak nastąpił ten tragiczny dzień, wieczorem 1 września Niemcy znajdujący się w różnych punktach wsi, omyłkowo wywołali strzelaninę. Żołnierze ustawieni za narożnikami budynków, strzelali do siebie z przekonaniem że odpierają atak jakiegoś polskiego oddziału. W wyniku omyłkowej strzelaniny zginęło kilku żołnierzy niemieckich. W rezultacie Niemcy o strzelanie do żołnierzy i śmierć kilku z nich oskarżyli niewinnych mieszkańców wsi. W tym miejscu muszę powiedzieć o relacji naocznego świadka, pani Agnieszki Balcerek, mieszkanki Wyszanowa która uważała że Niemcy nie mylili się strzelając do siebie! Całe zdarzenie miało być inspirowane przez niemieckich żołnierzy jako pretekst do pacyfikacji wsi. Pani Balcerek wspominała o grupie żołnierzy którzy rozdzielili się na dwie grupy i odliczając kilkadziesiąt kroków, rozeszli się w przeciwległe punkty wsi. Następnie doszło do wymiany ognia i śmierci żołnierzy.

 

Sobota, 2 września 1939 r.
Nadeszła sobota, najstraszliwsza jaką kiedykolwiek przeżyli mieszkańcy Wyszanowa. Ten dzień już na trwałe zapisze się w historii naszej miejscowości. Rano zabrano na ciężarówki zatrzymanych mężczyzn i jeńców a następnie wywieziono w kierunku Mikorzyna. Kolejnym etapem podróży miał być punkt zborny, skąd więźniów miano wywieźć w okolice Norymbergii. W trakcie transportu, pod Mechnicami oddalonymi o ok. 7 km od Wyszanowa, Niemcy zastrzelili dwóch mieszkańców wsi, Walentego Kosa 48 lat i Michała Powolnego lat 50. Z ustaleń historyków wynika że, nad mężczyznami przeprowadzono sąd wojenny. Trwający 20 minut proces, za rzekomą, wrogą działalność przeciwko Rzeszy Niemieckiej i posiadanie łusek po nabojach mających świadczyć o strzelaniu do niemieckiego wojska, skazał Kosa i Powolnego na karę śmierci. Mężczyzn rozstrzelano. Łuski zostały podrzucone by stanowić przyczynę procesu i morderstwa mężczyzn. Obaj w 1918 i 1919 roku rozbrajali niemieckich graniczników w Wyszanowie, później brali udział w walkach powstania wielkopolskiego w naszym regionie. To miało być przyczyną procesu jaki wtedy zorganizowano. Może to potwierdzać tezę istnienia listy osób które należy aresztować i „wyeliminować”. Podobną taktykę represji wobec ludności polskiej stosowano na całym Śląsku i w Wielkopolsce, gdzie miały miejsce wystąpienia i powstania przeciwko Niemcom. Od początku wybuchu wojny, dla dawnych powstańców śląskich i wielkopolskich jasnym było że udział w powstaniu przeciwko Niemcom był jak wyrok śmierci który niestety w wypadku dwóch wyszanowian został bestialsko zrealizowany. Najgorsze miało jednak jeszcze nastąpić. Świadkowie tamtych dni wspominają ze około południa do Wyszanowa wkroczyły nowe jednostki Wehrmachtu. W odwecie za rzekome strzelanie do Niemców minionego wieczoru, żołnierze zaczęli pacyfikować wieś. Wojsko podpalało domy i strzelało do uciekających z nich ludzi. Jan Stasiak który 2 września był świadkiem pacyfikacji wspomina o użyciu przez Niemców moździerzy z ładunkami zapalającymi. Moździerze ustawione w północnej części Wyszanowa zaczęły ostrzeliwać część południową tak że, w krótkim czasie wszystkie budynki od kościoła w kierunku Wieruszowa zaczęły się palić wraz z całym żywym inwentarzem. W mieszkańcach wsi wywołało to przygnębiające wrażenie. W trakcie pacyfikacji, na ulicy zastrzelony został mieszkaniec Lubczyny, Wincenty Wolny czterdziestotrzyletni piekarz. Wśród kolejnych ofiar hitlerowców wymienić należy Adama Kałmuka. Adam Kałmuk 27 lat, który uniknął aresztowania dzień wcześniej, został zabrany przez wojsko z własnego domu i zaprowadzony na plebanię. Tam był przesłuchiwany i torturowany a wraz z nim inny mieszkaniec wsi, Edward Trzeciak 33 lata. Potem Kałmuk i Trzeciak zostali wyprowadzeni na zewnątrz i rozstrzelani. Tutaj znów mamy do czynienia z mordem, którego przyczyny nie są w pełni znane. Może i w tym wypadku przyczyn zbrodni należy szukać u początków istnienia II RP. Wśród takich działań mieszkańców Wyszanowa wymienić należy m.in. wyrzucenie niemieckich strażników granicznych w listopadzie 1918 roku z posterunku znajdującego wówczas na ul. Głównej, w budynku w którym do niedawna znajdowała się Biblioteka publiczna. Innym pretekstem, który często podaje się jako przyczynę wyszanowskiej zbrodni, może być również udział mieszkańców wsi w potyczce z wojskami niemieckimi w Wyszanowie, 9 lutego 1919 roku, podczas Powstania Wielkopolskiego. Potwierdzeniem tezy o istnieniu „listy” może być fakt że zarówno 1 jak i 2 września w Wyszanowie aresztowano, przesłuchiwano i mordowano właśnie tych którzy czynnie uczestniczyli w rozbrajaniu Niemców w 1918 r. oraz z bronią w ręku brali udział w walkach Powstania Wielkopolskiego. Można więc domniemywać że, Kos i Powolny stali się ofiarami odwetu za czyny z 1918 i 1919 roku. Natomiast dwudziestosiedmioletni wówczas Adam Kałmuk nie uczestniczył w wydarzeniach z 1918 i 1919r. Był on zięciem Walentego Kosa. Ale dlaczego został aresztowany nie wiemy. Podobnie brak jest motywu który może uzasadniać zabicie Edwarda Trzeciaka.
O ile możemy być pewni co do przyczyn śmierci wymienionych wcześniej mężczyzn, którzy bezpośrednio wystąpili z bronią przeciwko Niemcom o tyle zapewne nigdy nie poznamy motywów zbrodni dokonanej 2 września w godzinach południowych na kilkunastoosobowej grupie kobiet i dzieci w piwnicy, znajdującej się na podwórzu rodziny Szyszków. Zbrodnia o której mowa, uznawana jest za jedną z najstraszliwszych nie tylko w Wyszanowie ale także w całym regionie wieruszowskim i całej południowej Wielkopolsce.
Kiedy w południe, do Wyszanowa dotarły nowe oddziały Wehrmachtu oraz pluton saperów z pułk SS, rozpoczęto bezwzględną pacyfikację wsi. Żołnierze podpalali wszystkie domy w południowej części wsi aż do kościoła. Ogień strawił 27 gospodarstw, z czego 12 całkowicie a 15 częściowo. Wielu mieszkańców w obawie przed hitlerowcami, próbowało chronić się w swoich domach lub piwnicach. Tak samo uczyniły kobiety i dzieci z rodziny Szyszków, Fiołków,  Wosiów i Wróblów.
W małej piwniczce schroniło się aż 21 osób.  W tym czasie we wsi szalał straszliwy pożar wywołany przez niemieckich żołnierzy. Ukryte kobiety i dzieci stłoczone w małym pomieszczeniu zaczęły drążyć otwór w małym okienku zatkanym workiem z piaskiem tak aby wpuścić do wewnątrz trochę świeżego powietrza. Żołnierze przeszukując zabudowania, w ogrodzie gospodarstwa Marcina Szyszki, natrafili na ukryte w piwnicy kobiety i dzieci. Do środka przez ten mały otwór wrzucone zostały trzy granaty. Siła wybuchu zabiła na miejscu dziesięcioro dzieci i trzy kobiety. Ofiarami były: Stanisława Fiołka 30 lat i jej dzieci, Irena 3 lata i Henryk 6 lat, Marianna Stasiak 50 lat, Maria Szyszka 35 lat i czwórka jej dzieci, Maria 12 lat, Walentyna 11 lat, Henryk 6 lat, Seweryna 3 latka. Zabitymi dziećmi były jeszcze Aniela Woś 4 lata, Jan Woś 8 lat, Wiktoria Wróbel 10 lat i Anna Wróbel 8 lat z Podzamcza. Z pośród zabitych wydobyto jeszcze ranne osoby które 2 września zawieziono do szpitala w Kępnie. Jeszcze tego samego dnia w Mechnicach od odniesionych w piwnicy ran zmarła Łucja Wróbel 14 lat.  Następnego dnia tj. 03.09 w Mechnicach zmarła Stefania Kanicka 9 lat. Franciszka Woś 68 lat zmarła w szpitalu następnego dnia. Piątego września zmarła Genowefa Stempniak 5 lat. Ostatnią ofiarą niemieckich granatów była Antonina Stempniak która w kępińskim szpitalu zmarła 22.09.1939 roku.
W wyniku wybuchu granatów na miejscu i od ran zginęło łącznie osiemnaście osób z czego aż 13 to dzieci. Tylko trzy osoby przeżyły wybuch w piwnicy, Katarzyna Kanicka, Stanisława Woś i Julia Wróbel. To od nich wiemy dziś więcej na temat tego zdarzenia. Pani Kanicka po wojnie opowiadała o całym tym wydarzeniu. Wspominała że, po wybuchu, raniona straciła przytomność. Po jakimś czasie usłyszała wołanie sąsiadki będącej na zewnątrz w obecności niemieckiego żołnierza. Zaczęła wzywać pomocy. Z piwnicy wyniesiono ranne osoby które jeszcze dawały oznaki życia. Niemieccy sanitariusze opatrzyli ranne kobiety i dzieci i nakazali zawieźć je do szpitala. Sama również trafiła do Kępna gdzie była leczona. Ciała zabitych pozostały w piwnicy do poniedziałku 4 września. Wtedy zabrano je na wozy i zawieziono na cmentarz gdzie zostały pochowane w zbiorowej mogile. Była to najstraszliwsza zbrodnia jaka kiedykolwiek miała miejsce w Wyszanowie. Jeszcze jedną ofiarą był Hipolit Stasiak 72 lata, ojciec Stanisławy Fiołki i Marii Szyszki- kobiet zabitych w piwnicy. Został zabity na polu w pobliżu swego domu na krótko przed tym jak zamordowano niewinne kobiety i dzieci. Niemieccy żołnierze powiedzieli rodzinie zabitego że „stary miał broń i strzelał do nas”.
Tego dnia, jak już wcześniej wspomniałem, do wioski wkroczyły nowe oddziały niemieckie. Wśród nich był również pułk SS. Dowodem tego są liczne dokumenty archiwów wojskowych oraz wspomnienia naocznych świadków pacyfikacji Wyszanowa. Mieszkanki wsi Franciszka Sopel oraz Franciszka Sikora wspominały: „w Wyszanowie paliło i mordowało wojsko z trupimi czaszkami na czapkach”. Pułk SS Leibstandarte Adolf Hitler w bestialski sposób dokonywał zbrodni na cywilach i pacyfikował wieś. Cennym źródłem potwierdzającym ten fakt jest Dziennik tegoż pułku SS. Pod datą 02.09.1939 znajdujemy adnotację:
„ Polen; Wyszanów, dt. Truppen besetzen den von poln. Truppen verlassenen Ort, vernichten trotzdem große Teile des Ortes und töten mit Handgranaten acht Frauen und 13 Kinder im Alter von zwei bis zwölf Jahren die in einem Keller Schutz gesucht hatten“. Tłumaczenie tego fragmentu nie pozostawia wątpiwości: <<niemiecka jednostka wojskowa zajęła miejscowość po opuszczeniu jej przez polskie oddziały. Duża część miejscowości została zniszczona. Ręcznymi granatami zabito osiem kobiet i trzynaścioro dzieci w wieku od dwóch do dwunastu lat, które odnaleziono ukryte w piwnicy>>
Żołnierze podając liczbę zabitych w piwnicy osób przyjęli że wszyscy ukryci w piwnicy zginęli na miejscu. Stąd rozbieżność między tymi źródłami.
Udział pułku SS w pacyfikacji Wyszanowa jest zatem bezsprzeczny.  O samym pułku SS Leibstandarte Adolf Hitler należy powiedzieć kilka zdań.  Powstał on w 1933 roku jako osobista straż Hitlera. W swe szeregi rekrutował jedynie najlepszych ideowo i czystych rasowo Niemców.  Młodym nazistom wmawiano by dla podbitych Słowian byli bezwzględni, nie wyłączając kobiet i dzieci czego skutkiem był wyszanowski mord w piwnicy Szyszki. W archiwach trafiamy na wiele interesujących dokumentów na temat samego przygotowania żołnierzy pułku do wkroczenia w granice polskie. Młodym ss-manom wmawiano że w Wielkopolsce każdy jest wrogiem Rzeszy i skrytym partyzantem, a takich należy bezwzględnie likwidować, poczynając od starców, kobiet i dzieci. Każdy dom pod swoją strzechą kryje strzelca gotowego za cenę życia zabijać Niemców. Pojawia się tam także charakterystyka mieszkańców Wyszanowa i Torzeńca jako „urodzonych przestępców i typów z pod ciemnej gwiazdy“- należy likwidować ich na miejscu i bez sądu. Po takim ideowym przeszkoleniu bestialstwo i zbrodnie hitlerowców nie mogą dziwić…
Oddzielną grupę ofiar stanowią polscy żołnierze polegli w potyczkach w czasie wycofywania się oraz ci którzy bronili wyszanowskich cywili.
1 września podczas odwrotu za Prosnę, koło Lubczyny poległ ułan z 6 szwadronu kawalerii Korpusu Ochrony Pogranicza. W podobnych okolicznościach zginął NN sierżant z 60 pp gdy podczas wycofywania się, między Lubczyną a Wyszanowem grupa żołnierzy została zaatakowana przez Niemców. 1 lub 2 września w Wyszanowie zginęło trzech żołnierzy Wojska Polskiego. Strzelcy, Jan Gąska, Edmund Świerczyński i Marian Sikora. Byli żołnierzami 28 pułku Strzelców Kaniowskich z 10 dywizji piechoty, Armii „ŁÓDŹ”. Ich mogiła znajduje się na wyszanowskim cmentarzu. W innej mogile spoczywają trzej żołnierze rozstrzelani jako jeńcy w Torzeńcu 2 września. Rozstrzelani wraz z grupą kilkunastu cywili polscy żołnierze najprawdopodobniej należeli do jednej z kompani kępińskiego lub ostrzeszowskiego bON. Dramatyczną śmierć poniosło również dwóch żołnierzy z bON Kępno którzy przeprawiając się przez Prosnę w rejonie Lubczyny i Cieszęcina utonęli w rzece. Ich grób znajduje się dziś na cmentarzu w Cieszęcinie. Na wyszanowskim cmentarzu w dwóch grobach pochowanych jest 6 żołnierzy. W dwóch innych, dużych zbiorowych mogiłach spoczywają cywile, ofiary pacyfikacji Wyszanowa i Torzeńca. Łącznie 57 ofiar cywilnych. Od samego początku opiekę nad tymi miejscami pamięci sprawują uczniowie ze Szkoły Podstawowej w Wyszanowie.
W latach osiemdziesiątych, Okręgowa Komisja Badania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu w Łodzi prowadziła śledztwo w sprawie wyszanowskiego mordu. Po przesłaniu materiałów i wyników postępowania do Centrali Krajowych Zarządów Wymiaru Sprawiedliwości w Ludwigsburgu, strona niemiecka w odpowiedzi na to stwierdziła że, postępowanie przygotowawcze przeciwko nieznanym członkom byłego niemieckiego Wehrmachtu w sprawie zbrodni wojennych, zostało umorzone ponieważ nie ustalono sprawców i nie można liczyć na ich wykrycie.

 

10 października 1971 r.
Hołdem i wyrazem czci dla ofiar tamtych strasznych dni było odsłonięcie pomnika w Wyszanowie. Społeczności powiatów kępińskiego, ostrzeszowskiego i wieruszowskiego powzięły decyzję o budowie pomnika mającego być widomym znakiem pamięci o męczeństwie miejscowych ofiar II wojny światowej. Autorem pomnika został Alfons Nowaczyk. W uroczystości odsłonięcia 10.10.1971 roku, udział wzięło ok 10 000 osób z udziałem władz wojewódzkich z Łodzi i Poznania.
Po dzień dzisiejszy wyszanowski pomnik jest miejscem pamięci gdzie każdego roku, 1 września, mają miejsce patriotyczne uroczystości z udziałem władz samorządowych, mieszkańców Wyszanowa, kombatantów i młodzieży. Dla uczniów ze Szkoły Podstawowej w Wyszanowie udział w uroczystościach pod pomnikiem jest także nieodłącznym elementem inauguracji nowego roku szkolnego.

W całej osiemsetletniej historii Wyszanowa, nie doszło nigdy do równie strasznej tragedii jak ta, o której próbowałem tu opowiedzieć. Jestem osobiście przekonany, że pamięć tamtych dni i pamięć o tamtych ludziach, z pośród których, wielu było naszymi przodkami, żywo trwać będzie w naszej pamięci i świadomości.
Aby pamięć pozostała…

Ireneusz Karbowski

 


 

Lista osób zamordowanych przez Wehrmacht i jednostki SS we wrześniu 1939 w Wyszanowie

01.09.1939 r.

Lp. Nazwisko i imię, wiek Uwagi
1. NN mężczyzna zastrzelony podczas wypędzania z domów

02.09.1939 r.

2. Fiołka Stanisława, 30 lat zamordowana w piwnicy Szyszków
3. Fiołka Henryk, 6 lat j.w.
4. Fiołka Irena, 3 lata j.w.
5. Kałmuk Adam, 27 lat zastrzelony na probostwie w Wyszanowie
6. Kanicka Stefania, 9 lat ranna 02.09.1939 r. w piwnicy Szyszków, zmarła 03.09.1939 r. w Mechnicach
7. Kos Walenty, 48 lat rozstrzelany przez Wehrmacht w Mechnicach
8. Powolny Michał, 50 lat j.w.
9. Stasiak Hipolit, 72 lata zastrzelony na polu w pobliżu własnego domu
10. Stasiak Marianna, 50 lat zamordowana w piwnicy Szyszków
11. Stempniak Antonina, 38 lat ranna 02.09.1939 r. w piwnicy Szyszków, zmarła 22.09.1939 r. w szpitalu w Kępnie
12. Stempniak Genowefa, 5 lat ranna 02.09.1939 r. w piwnicy Szyszków, zmarła 05.09.1939 r. w szpitalu w Kępnie
13. Szyszka Maria, 35 lat zamordowana w piwnicy Szyszków
14. Szyszka Maria, 12 lat j.w.
15. Szyszka Henryk, 6 lat j.w.
16. Szyszka Seweryna, 3 lata j.w.
17. Szyszka Walentyna, 11 lat j.w.
18. Trzeciak Edward, 33 lata podobnie jak Adam Kałmuk, zabity na plebanii
19. Wolny Wincenty, 43 lata zastrzelony w niewyjaśnionych okolicznościach
20. Woś Aniela, 4 lata zamordowana w piwnicy Szyszków
21. Woś Franciszka, 68 lat ranna 02.09.1939 r. w piwnicy Szyszków, zmarła 03.09.1939 r. w szpitalu w Kępnie
22. Woś Jan, 8 lat zamordowany w piwnicy Szyszków
23. Wróbel Anna, 8 lat mieszkanka Podzamcza zamordowana w piwnicy Szyszków
24. Wróbel Łucja, 14 lat mieszkanka Podzamcza ranna w piwnicy Szyszków zmarła 02.09.1939 r. w Mechnicach
25. Wróbel Wiktoria, 10 lat zamordowana w piwnicy Szyszków
 

Licznik odwiedzin

Dzisiaj 0 | Wszystkie 110974

Banery

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
XHTML and CSS. | stat4u | Aktualny PageRank strony shbon.pl dostarcza: Google-Pagerank.pl - Pozycjonowanie + SEO