Polityka Cookies


Bataliony pancerne na manewrach w okolicach Wielunia w 1938 r.

 

 

W drugiej połowie lat trzydziestych dogodnym miejscem do  ćwiczeń wojskowych okazał się

nadwarciański obszar w pobliżu Krzeczowa i niewielkiej wsi Więcławy. Władze wojskowe podjęły

starania by na ich potrzeby nabyć dogodnie położony i ukształtowany, leżący nad Wartą, miedzy

wsiami Krzeczów –Kamion –Niżankowice obszar. Wysiedlono mieszkańców wsi Więcławy

i wypłacono im odszkodowania 29 grudnia 1937 r. o czym poinformował dowódca Okręgu Korpusu

nr IV w Łodzi, gen. bryg. Władysław Langer w piśmie z 25 stycznia 1938 r. Wywłaszczone grunty

wynosiły 169 ha 2061 m2. Ów dowódca na 7 i 8  lutego 1938 r. powołał komisję celem przejęcia tych

gruntów na rzecz Skarbu Państwa i przekazania do dyspozycji dowódcy 7. Dywizji Piechoty, gen. bryg.

Januszowi Gąsiorowskiemu stacjonującemu w Częstochowie. Wieś Więcławy, która według danych

z 1921 r. liczyła 81 mieszkańców w 13 gospodarstwach, w których gospodarzami byli: Andrzej, dwóch

Franciszków i Józefów Więcław, Michał Przybyła, Stanisław Komorowski, Tondel, Grabowski,  Sielski,

Sałata, Ocheja oraz Wincenty Lotka *1.

Wojsko po przejęciu terenu przystąpiło do budowy strzelnicy, tarczy umieszczonej na szynie

kolejowej do ćwiczeń  artyleryjskich, kopania okopów, studni i wznoszenia magazynów.

Nadzór nad poligonem gdy nie  odbywały się manewry, pełnił były żołnierz II Pułku Legionów,

uczestnik m.in. wojny polsko-bolszewickiej z 1920 r. - Stanisław Mroczkowski. Wraz z rodziną

pozostał jedynym mieszkańcem  wioski, zamieszkał w jednym z wysiedlonych gospodarstw.

Na owym poligonie miały miejsce letnie manewry w 1938 r. a żołnierze stacjonowali

w okolicznych wioskach.

Do Wierzchlasa rankiem 27 czerwca 1938 r. przybył 1. Batalion Pancerny. 570 żołnierzy i 25

pracowników cywilnych zajęło kwatery w budynku i na placu nowo wybudowanej szkoły oraz

u miejscowych gospodarzy *2. Dowódca batalionu ppłk Rudolf Antoni Kostecki zakwaterowany został

u Jana Mielczarka, gdzie cały teren gospodarstwa przystosowano na potrzeby wojska. Przygotowano

prowizoryczne parkingi dla czołgów i samochodów, rozbito obóz  dla części wojska a nawet zrobiono

boisko do gry w piłkę ręczną. Naprzeciwko, w gospodarstwie  Franciszka Kowalińskgo, pomieszczenia

zaadaptowano na kuchnię  i kantynę oficerską. Większe skupiska pancerniaków zakwaterowano

w gospodarstwach: Antoniego Kołodzieja, Romana Włodarczyka, Walentego Soli oraz Mikołajczyka.

Żandarmeria Polowa natomiast wynajęła izby u gospodarza Szczepana Mroczka. Żołnierze zajęli

kwatery na terenie niemal całej wioski. Od początku pancerniacy zostali życzliwie przyjęci  przez

mieszkańców, nawiązywały się znajomości i wzajemne sympatie. Po wykonywaniu swych

codziennych obowiązków angażowali się w życie społeczne wioski między innymi wyremontowano

drogi, pomagali w budowie domu Mariannie Augustyniak a mieszkańcom rozdawali posiłki z kuchni

wojskowych rozlokowanych w kilku miejscach wsi. W niedzielne popołudnia dla dzieci i młodzieży

organizowali m.in. przejażdżki samochodami  wojskowymi, wycieczki nad Wartę ucząc przy tym

wojskowych pieśni. Plut. pchor. rez. lekarz  Mieczysław Durak, w pomieszczeniach obok piekarni

Piotra Lacha, zorganizował doraźny punkt medyczny dla mieszkańców wsi *3.

Wraz z 1. Batalionem Pancernym z Poznania w manewrach brały udział również:

-  8. Batalion Pancerny z Bydgoszczy pod dowództwem ppłk. Jerzego Gilińskiego, który został

zakwaterowany w Rudzie a uroczyste otwarcie obozu nastąpiło 28 czerwca w godzinach

dopołudniowych.

- 10. Batalion Pancerny ze Zgierza pod dowództwem ppłk Michała Piwoszczuka stacjonujący

w Kraszkowicach a otwarcie obozu miało miejsce tego samego dnia ale w godzinach wieczornych.

- 27. Pułk Piechoty z Częstochowy na czele z ppłk Bronisławem Pankiem stacjonujący

w Niżankowicach *4.

Mieszkańcy wszystkich wiosek również jak i w Wierzchlesie życzliwie przyjęli żołnierzy.

Pancerniacy wraz z piechotą ćwiczyli wzajemną koordynację, a strzelanie do tarczy

artyleryjskiej odbywało się również ze wzniesień w miejscowościach Kraszkowice i Kochlew. Należy

podkreślić, że letnie manewry w 1938 r. były to pierwsze i jednocześnie ostatnie tak duże ćwiczenia

na pograniczu polsko-niemieckim. Poznański Batalion Pancerny wraz z kompanią szkolną postanowił

w Wierzchlesie pozostawić, oprócz wspomnień i fotografii, coś bardziej trwałego: pomnik zwieńczony

krzyżem, który został ufundowany ze składek korpusu oficerskiego, podoficerskiego i uczniów szkoły

wojskowej. Obelisk postawiono na rozjeździe  dróg z ulicą Piechowską i Skotnicką przy posesji Józefa

Korpala w miejscu stojącego wcześniej 100 letniego rozpadającego się krzyża. Na płycie pamiątkowej

na samej górze pomnika umieszczono odznakę 1. Batalionu Pancernego a pod nią napis:

„NA PAMIĄTKĘ POBYTU w WIERZCHLESIE UFUNDOWAŁA KOMPANIA SZKOLNA BATALIONU

PANCERNEGO z POZNANIA 31 VII 1938 ’’.

Wokół pomnika, na siedmiu cokołach, umocowano gąsienice czołgowe od T.K.3. Uroczystości

odsłonięcia rozpoczęła msza święta a następnie odbyła się  procesja na miejsce poświęcenia krzyża,

w której wzięło udział  wojsko i licznie zgromadzona ludność. Był to jeden z najładniejszych krzyży

w okolicy.

Drugą patriotyczną pamiątką było ufundowanie u podnóża krzyża, orła wojskowego,

w miejscu skrzyżowania z Zapłociem (obecnie ulicą Spokojną), przy ówczesnej drodze wiodącej do

Wielunia. Został on wykonany z zaprawy cementowo-kamiennej między innymi przez strzelca

Kapuścińskiego.

Pożegnanie wojska stacjonującego w Wierzchlesie miało miejsce w połowie sierpnia na

terenie obozu mieszczącego się u Jana Mielczarka. Wzięli w nim udział mieszkańcy oraz władze

gminne i kościelne. W podziękowaniu  żołnierzom dzieci w strojach ludowych roznosiły kwiaty. Kiedy

życie w wiosce po wyjeździe batalionu powoli wracało do normalności dnia codziennego i tylko

pamiątki pozostawione przez pancerniaków przypominały o tamtych wydarzeniach 1 września 1939r.

samoloty Luftwaffe zbombardowały pobliski Wieluń. Ludność  miasta i przyległych wiosek uciekała

w popłochu w głąb terytorium Polski. Po powrocie mieszkańców z tułaczki wrześniowej,

w październiku 1939 r. z inicjatywy proboszcza ks. Wawrzyńca Głogowskiego, Jan Gibek z siostrą

Wandą i Stanisławem Stępińskim przykryli darnią  orła przy krzyżu. Udało się to utrzymać w tajemnicy

do wiosny 1940 r. kiedy to Niemcy rozkopali nasyp i zniszczyli orła. Władze okupacyjne i Niemcy

z Wołynia, nowi gospodarze polskich zagród, niszczyli wszystko co stanowiło świadectwo polskości

tych ziem. Zdemontowali m.in.  gąsienice z cokołami z pomnika a stal wraz z dzwonami i ogrodzeniem

kościelnym została wysłana do hut niemieckich. Płytę z napisem zdemontowano, pozostał ogołocony

pomnik, który w niełasce systemu i czasów powojennych niszczał i zarastał krzewami dzikiego bzu *5.

Pod koniec lat 70 XX w. pozostałości po pomniku rozebrano przez nowych właścicieli działki. Pamiątki

podarowane społeczności przez pancerniaków również w Rudzie i Kraszkowicach  spotkał ten sam

los. Przetrwały one zaledwie 2 lata, jednak wspomnienia świadków oraz fotografie z tamtych

wydarzeń, do dziś rodzą ogromne wzruszenie nielicznych już świadków a zaciekawienie młodych.

W 75 rocznicę pobytu pancerniaków w Wierzchlesie 15 czerwca 2013 r. odsłonięto

płaskorzeźbę orła przy krzyżu u zbiegu ulic Spokojnej z Czereśniową, którą odtworzono przy pomocy

mieszkańców, Ochotniczej Straży Pożarnej z Wierzchlasa i władz Gminy Wierzchlas.

Koncentracja  trzech batalionów pancernych i pułku piechoty tak blisko granicy, oraz poligon,

który był najdalej na zachód wysuniętym poligonem II Rzeczypospolitej, budziło ogromne

zainteresowanie strony niemieckiej. Część pancerniaków po zakończeniu obozu letniego w pod

wieluńskich wioskach przetransportowano koleją na tzw. Wielkie manewry na Wołyniu a następnie

w październiku żołnierze z Poznania wzięli udział w odzyskaniu Zaolzia *6. Teren poligonu służył jeszcze

ćwiczeniom wiosną 1939 r. I tak w dniu 16 czerwca w godzinach 800 – 1600 trwało strzelanie szkolne

pododdziałów 30. pułku artylerii lekkiej i 30. dywizjonu artylerii ciężkiej *7. Wtedy to doszło do

tragedii, 14 letniemu  Leonowi Kowalczykowi, mieszkańcowi Niżankowic, w trakcie rozbrajania

niewybuchu zabranego z poligonu urywa rękę. Chłopiec przeżył i dożył sędziwego wieku zmarł

w wieku 88 lat *8. Po wojnie teren poligonu wojsko przekazało na rzecz Skarbu Państwa, a on

Nadleśnictwu Wieluń, a następnie został włączony w teren Nadwarciańskiego Parku Krajobrazowego.

 

Bibliografia:

*1 J. Książek: Gmina Wierzchlas w latach 1918 – 1939, Monografia Gminy Wierzchlas, pod. Red. Z. Włodarczyka.

*2 Rozkaz dzienny nr 142 1. Batalionu Pancernego z dnia 28 czerwca 1938 r.

*3 Informacji udzielił autorowi Jan Gibek z Wierzchlasa.

*4 Rozkaz dzienny; op. cit.

*5 Informacji udzieliła autorowi Helena Beśka z domu Stępińska z Wierzchlasa.

*6 Praca zbiorowa pod redakcją F. Idkowiaka i J. Karwata :Wielkopolskie oddziały broni pancernej 1919 – 1999,
AMK, Poznań 2004, s. 71.

*7 A. Wesołowski, J. S. Tym: Mokra Działoszyn 1939, ZP, Warszawa 2014, s. 171.

*8 Informacji udzielił autorowi Leon Kowalczyk z Niżankowic.

 

Opracował : Przemysław Bucki

 

Licznik odwiedzin

Dzisiaj 0 | Wszystkie 110974

Banery

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
XHTML and CSS. | stat4u | Aktualny PageRank strony shbon.pl dostarcza: Google-Pagerank.pl - Pozycjonowanie + SEO